Archiwum 19 stycznia 2011


sty 19 2011 Diablica kłodzkiej polityki
Komentarze: 0

W odpowiedzi na mój felieton "Wstyd" otrzymałem na łamach GK (nr 68) taki tekst:

"

Za szybko na wstyd ...

Przyznam. Że nawet mi, osobie odpornej na krytykę, trudno pozostawić bez odpowiedzi niektóre kwestie poruszone w felietonie pt. “Wstyd mi za nich” autorstwa Krzysztofa Oktawca (GK nr 65). Lubię czytać teksty pisane “Oktawcowym piórem”. Tym razem jednak, emocje zbyt zniewoliły świadomość pana Krzysztofa i wyszło nieprofesjonalnie. Dostało się mocno przedstawicielom samorządu miejskiego, lecz niesłusznie, bo ocena dokonana nierzetelnie i w tak pobieżny sposób jest krzywdząca.

Pan Oktawiec wzrusza się losem młodego, bezdomnego Mariusza. I słusznie. Zapomina, że sam może wyciągnąć do człowieka pomocną dłoń. Wolałby jednak uniknąć tej sytuacji, posiłkując się odpowiednimi instytucjami. Takie jego prawo. (...) Nie neguję Pańskiego uczestnictwa w obchodach światowgo dnia orgazmu, okraszonego publicznymi wypowiedziami o pikantnych podtekstach. Bez komentarza pozostawię natomiast działalność charytatywną realizowaną przez samorządowców. Ich indywidualne zaangażowanie w tej sferze – z ich woli – pozostaje w ciszy skromności. Ta dziedzina nie lubi poklasku i ceni anonimowość.

W sprawie Mariusza Przychodzienia nie kwestionuję właściwej roli samorządu. Władza powinna podjąć stosowne i szybkie działania pomocowe. Dla mnie ta sprawa jest priorytetem, jak każda analogicznie skomplikowana sytuacja, w której ofiarą jest człowiek. Nie mniej jednak, należy pamiętać, że przypadek chłopaka nie jest jedyny, zaś ciężar gatunkowy takich spraw wymaga indywidualnego i celowego podejścia przy zastosowaniu zgodnych z prawem procedur. Autor artykułu nie dał jednak szansy ani czasu na podjęcie takich rozwiązań i osądził, obarczając radnych za całe zło życia Mariusza.

Tymczasem to z mojej inicjatywy powstał tekst o bezdomnym chłopcu. Przede wszystkim, postanowiłam za pomocą mediów powiadomić opinię publiczną o smutnym losie doświadczonego przez okrutny los kłodzczanina. Wyszłam z założenia, że jeśli wszyscy dowiemy się o tej przykrej sytuacji, pomoc może nadejść z każdej, nawet najmniej oczekiwanej strony. Jednotorowo działania podjęli radni i lokalni decydenci. Chodzi o to, aby chłopak otrzymał pomoc na poziomie egzystencjonalnego minimum, tj. mieszkanie, meldunek i zatrudnienie, za które będzie w stanie sam się utrzymać. Nie wiem i nie potrafię obiecać, czy uda nam się zrealizować przyziemne marzenie Mariusza o własnym miejscu na Ziemi. Jeśli nie, wówczas będę się wstydzić...

 

Elżbieta Żytyńska

Radna RM Kłodzka"

ufff

calutki musiałem przepisać

jutro mój komentarz

bohomaz : :